• Kreuj własną rzeczywistość!
  • kontakt@redfish.org.pl

Używana lustrzanka — jak sprawdzić przed zakupem

Używana lustrzanka — jak sprawdzić przed zakupem

Rynek używanych lustrzanek przeżywa złote czasy. Fotografowie masowo przesiadają się na bezlusterkowce i sprzedają sprzęt, który jeszcze niedawno kosztował kilka pensji — a który do nauki fotografii i amatorskich zdjęć nadaje się znakomicie. Za cenę nowego kompaktu można dziś mieć solidną lustrzankę z obiektywem. Trzeba tylko umieć ją sprawdzić przed zakupem, bo używka używce nierówna.

Przebieg migawki, czyli licznik kilometrów aparatu

Migawka to element mechaniczny o ograniczonej żywotności — producenci projektują ją zwykle na 100–150 tysięcy zwolnień w modelach amatorskich. Liczba wykonanych zdjęć działa więc jak przebieg w samochodzie. Sprawdzenie jest proste: bierzemy od sprzedającego ostatnie zdjęcie prosto z aparatu i wrzucamy plik w jedną z darmowych stron odczytujących dane EXIF. Egzemplarz z przebiegiem 15 tysięcy to okazja. Sto tysięcy przy niskiej cenie też bywa uczciwym układem — po prostu trzeba wiedzieć, za co się płaci.

Co obejrzeć na żywo?

Matryca przede wszystkim. Robimy zdjęcie jasnej, jednolitej powierzchni — ściany albo nieba — przy mocno przymkniętej przysłonie i oglądamy w powiększeniu: ciemne punkty w tych samych miejscach na kolejnych klatkach to zabrudzenia albo martwe piksele. Czyszczenie matrycy kosztuje rozsądnie, martwe piksele zostają na zawsze. Dalej bagnet i styki obiektywu, ślady po zalaniu w komorze baterii, stan gumowych okładzin — sprzęt „po przejściach" poznaje się po odklejających się gumach szybciej niż po opisie aukcji. No i migawka na słuch: seria zdjęć przy różnych czasach ma brzmieć równo, bez zgrzytów i zacięć.

Obiektyw oglądamy pod światło latarki z telefonu: kurz wewnątrz to norma i na zdjęciach go nie widać, ale mgiełka, pleśń przypominająca pajęczynkę albo wyraźne rysy na przednim elemencie dyskwalifikują szkło. Pierścienie ostrości i zoomu mają chodzić płynnie, autofokus pracować bez piłowania tam i z powrotem.

Gdzie kupować i ile realnie wydać?

Najbezpieczniej tam, gdzie jest możliwość zwrotu: komisy fotograficzne i sklepy z używkami dają zwykle krótką gwarancję rozruchową, za co płaci się nieco więcej niż na portalach ogłoszeniowych. Kupując prywatnie, umawiajmy się na odbiór osobisty z testem — uczciwego sprzedającego prośba o pół godziny prób nie zdziwi. Budżetowo: sensowne zestawy do nauki, czyli starsza amatorska lustrzanka z podstawowym obiektywem, zaczynają się już od kilkuset złotych. Dorzucając drugie tyle, wchodzimy w wyższą półkę z lepszą matrycą. Z własnego podwórka: mój pierwszy aparat był właśnie taką dziesięcioletnią używką z komisu i przeżył u mnie kolejne pięć lat bez jednej awarii. Dobrze sprawdzona używana lustrzanka to najtańszy bilet do poważnej fotografii, jaki istnieje.

Udostępnij:

Polecamy

Przeczytaj